Organizacja ślubu w trakcie świąt lub długiego weekendu to dziś częsta praktyka. Te 3 rzeczy trzeba jednak wziąć pod uwagę przed podpisaniem pierwszej umowy – by wyboru daty nie żałować!


1. Pokrzyżowanie planów innym

Dla narzeczonych wesele w święta czy w długi weekend jest świetnym rozwiązaniem. Urlop, w tym okolicznościowy, można wykorzystać na załatwianie spraw po weselu, a nie na ostatnie przedślubne przygotowania, poprawiny mogą być nawet dwudniowe, jest czas na poślubny powrót do rzeczywistości. Wyznaczając datę ślubu trzeba jednak wziąć także gości, a nie tylko własną wygodę.

Jest szansa, że zaproszeni będą szczęśliwi z takiego obrotu spraw – przyjadą na Pomorze ze Śląska, więc dzięki kilku dodatkowych dniach ustawowo wolnych od pracy, spędzą więcej czasu z dawno niewidzianą rodziną. Są jednak i tacy, którzy długich weekendów wyczekują, by wyjechać na urlop. Planując ślub w czasie świąt, może być podobnie. Żona kuzyna bardzo chciałaby być na weselu, ale równie mocno marzy o spędzeniu tego wyjątkowego czasu w roku razem ze swoimi rodzicami i rodzeństwem. To samo może dotyczyć znajomych, i tu zaczynają się odmowy.

Kto chce być z Wami w tym dniu, ten będzie, ponieważ poinformujecie lub poinformowaliście zaproszonych odpowiednio wcześnie? No pewnie! Co nie znaczy, że nie zmienicie im planów. Warto więc się zastanowić, kogo zapraszamy i jakie są szanse, że ze 100 zaproszonych na uroczystości i zabawie po niej pojawi się tylko połowa z nich. Żeby się potem nie dziwić i nie denerwować!



2. Niełatwe znalezienie usługodawców

Usługodawcy ślubni też planują wyjazdy, a święta chcą spędzić z bliskimi. Może się więc okazać, że wymarzona wizażystka w dniu Waszego wesela po prostu nie będzie pracować! Przed podjęciem decyzji, warto zrobić rozeznanie w dostępności poszczególnych usług.

3. Stawka razy dwa

Dla wielu osób budżet weselny to nie studnia bez dna, dlatego najpierw kalkulacja. Organizacja ślubu w dzień świąteczny może wynieść więcej. Niektórzy usługodawcy świadomie rezygnują z dnia wolnego, ale podnoszą stawkę. Mowa tu np. o fryzjerze czy makijażyście, który zamiast wybrać się w majówkę nad jezioro, albo zasiąść przy wielkanocnym stole, jedzie do panny młodej na przygotowania.


ŚLUB KOŚCIELNY - O FORMALNOŚCIACH, CZYLI CO PO KOLEI