Dlaczego organizujemy wesele bez dzieci, czyli jak zaprosić tylko dorosłych

Nie chcemy dzieci na weselu. Jak i kiedy poinformować gości, by nikogo nie urazić, i jak radzić sobie z negatywną reakcją.


Wesele bez dzieci – dlaczego?

Uzasadnień, dlaczego narzeczeni chcą, by na ich weselu obecni byli tylko dorośli, może być wiele. Co najważniejsze, mają do tego prawo, bo to w końcu impreza, którą sami organizują.

  • Pociech członków rodziny i znajomych jest bardzo dużo (nawet kilkadziesiąt przy sporej liczbie gości, czasem tyle samo co dorosłych albo więcej), a dla dzieci w różnym przedziale wiekowym trzeba znaleźć miejsce na sali i/lub zajęcie (animator, miejsce do zabaw?).

  • Na imprezie będzie spożywany alkohol, a dzieci niekoniecznie powinny być tego świadkami. Na weselach jest głośno, sporo osób jest nietrzeźwych, więc to niezbyt bezpieczne miejsce dla kilkulatków. Kelnerzy noszą też gorące dania czy szkło, a o katastrofę łatwo.

  • Rodzice mogą na chwilę wyjść z roli: rozerwać się, porozmawiać, potańczyć, a do domu wrócić później, niżby byli z pociechami. Ten jeden wieczór przeznaczyć tylko młodej parze i nie martwić się nadzorowaniem maluchów.

  • W dniu wesela oczy gości powinny być zwrócone na młodą parę i to ona ma być w centrum uwagi (halo, to w końcu jej święto!). Nie, wcale nie jest to gwiazdorzenie. Niestety, nie wszyscy opiekunowie zdają sobie z tego sprawę. Pozwalają, by maluchy plątały się między nogami podczas pierwszego tańca, krojenia tortu. To tylko dzieci? No pewnie, ale wciąż mogą denerwować.

  • Budżet weselny to nie studnia bez dna, a za talerzyk kilkulatków (nawet jeśli tylko 50% wartości) trzeba zapłacić. Gdy dzieci jest więcej, może uzbierać się spora suma.

  • Młoda para nie przepada za dziećmi, po prostu.



Jak zaprosić gości bez dzieci?

Specjalne teksty do zaproszeń ślubnych bez dzieci albo wierszyki? Nie, zdecydowanie nie. Wystarczy zaproszenie, w którym nie ma danych potomstwa. Adnotacje wykluczające dzieci nie wyglądają dobrze. Gośćmi mają być tylko dorośli, więc to ich imiona i nazwiska należy umieścić na karcie (np. Anna i Jan Kowalscy – osoby, do których kierujemy informację, nie Anna i Jan Kowalscy z synami). Dla większości będzie to jasny przekaz, a taką wiadomość przyjmą z radością, bo wyjście na wesele potraktują jako świetną okazję do spędzenia czasu tylko we dwoje. W końcu to tylko jeden wieczór bez mamy i taty. „Dla większości” nie zostało tu jednak użyte przypadkowo.

Okazuje się, że dla niektórych naturalne jest, że odkąd zostali rodzicami, wszędzie zawsze pojawiają się z pociechami. Najlepiej więc, aby uniknąć ewentualnych nieporozumień i nerwów (zarówno jednej, jak i drugiej strony), podczas wręczania powiadomień, od razu wspomnieć, że na wesele zapraszamy bez dzieci. Albo zrobić to telefonicznie, jeśli karty wysyłamy. Wystarczy zwykłe: „Postanowiliśmy zorganizować imprezę tylko dla dorosłych, mamy nadzieję, że będziecie tego dnia z nami”. Można uzasadnić tę decyzję, by uciąć domysły. Nikogo przecież nie chcemy ani urazić, ani raz na zawsze usunąć z rodziny, prawda? I warto dać to do zrozumienia.


Oburzenie i żądania

Roszczeniowi goście to dziś żadna nowość, niestety. Pomijając fakt, że wszyscy są nagle ekspertami do spraw organizacji ślubów (i najlepiej wiedzą, jak powinno wyglądać przyjęcie po ceremonii), bliscy tworzą też listę skarg i zażaleń. Gdy tylko narzeczeni zdecydują zrobić coś inaczej, niż zwykle, po swojemu. Do tego spisu zalicza się, oczywiście, organizacja wesela bez dzieci. Tu pojawiają się głosy: wesele bez dzieci to nie wesele, u nas na weselach dzieci są zawsze, dzieci to przecież część rodziny, co my zrobimy z dziećmi, mówiliśmy już dzieciom, że zobaczą ciocię i wujka w dniu ślubu i (nasze ulubione, z nutką szantażu) bez dziecka nie przyjdę! Czasem słowa te padają wprost, innym razem za plecami narzeczonych. Wpędzają w poczucie winy i sprawiają dużo przykrości.

Być może podejście narzeczonych to dla niektórych znajomych/w rodzinie nowość i nieco szokuje, ale nie wzięło się znikąd. Skoro taką podjęli decyzję, mieli powody. Nastawianie dzieci i branie czegoś za pewnik tylko dlatego, że przecież zawsze tak było, jest zwyczajnie słabe. Oczywiście, że oburzenie, żądanie zmiany decyzji i szantażowanie (wspominane wcześniej „bo nie przyjdę!”) są nie na miejscu. Wchodzenie w takie dyskusje nie ma większego sensu. Jak zareagować na przytyki i wymuszenia? Ucinając temat. „Mamy nadzieję, że rozumiecie i będziecie tego dnia z nami, ale... jeśli nie/jeśli nie uda Wam się załatwić opieki, zrozumiemy.” Zachowanie spokoju, gdy jesteśmy atakowani, do łatwych nie należy, ale bojowe nastawienie przyszłych małżonków jedynie pogorszy sprawę.


Kompromis?

Wszystkim dogodzić się nie da. Skoro ustaliliśmy pewne zasady, powinniśmy się ich trzymać. Uleganie naciskom rodziny czy znajomych? Dlaczego robić coś wbrew sobie. Pozwalanie na przyprowadzenie dzieci jednym, gdy drugim daliśmy do zrozumienia, że wesele będzie tylko dla dorosłych? Jeszcze gorzej, bo na komentarze: „O, a naszych dzieci to tu nie chcieli!” długo nie trzeba będzie czekać.

Postawmy sprawę jasno: to że dzieci nie wymieniono w zaproszeniu na wesele, nie znaczy od razu, że są dla młodej pary nieważne i że trzeba to roztrząsać. Po prostu, okoliczności są takie, a nie inne. Jest wiele wydarzeń, na których ci najmniejsi (ale i nastolatkowie) są mile widziani. Nie bez powodu w kartach umieszcza się prośbę o potwierdzenie przybycia, a zatem zaakceptowanie przedstawionych w zaproszeniu warunków. Tych dotyczących czasu i miejsca imprezy, ale i zaproszonych osób. Jeśli ktoś postanowi, że świętowanie bez dzieci mu nie odpowiada (z dowolnego powodu), może zwyczajnie podziękować. Na podjęcie decyzji (czy znalezienie opiekuna) ma zwykle nawet kilka miesięcy.

No dobrze, są też sytuacje losowe. Ktoś potwierdza obecność, ale w dniu wesela zostaje na lodzie, bo opiekunka do dzieci nie przyjdzie. O zastępstwo trudno. Rozwiązać problem można tak, by obydwie strony były zadowolone. Zaproszony może przybyć tylko na ceremonię (z pociechą) i złożyć życzenia (jeśli odległość na to pozwala). Młoda para może też przymknąć oko i wyjątkowo zaprosić gościa z dzieckiem także na wesele. Dostawienie jednego krzesła to zwykle nie problem, a czasem naprawdę warto odpuścić. Tym bardziej, że za niewykorzystany talerzyk i tak trzeba będzie zapłacić. W porządku można się zachować zawsze, wystarczą tylko chęci.

Co ważne: wzajemny szacunek dotyczy obu stron. I zapraszanych, i zapraszających. Nie tylko goście powinni zaakceptować decyzję narzeczonych, ale i narzeczeni powinni zrozumieć, jeśli ktoś na weselu bez dzieci pojawić się nie chce. Otrzymanie zaproszenia na imprezę tylko dla dorosłych i przyjmowanie odmów przybycia może się odbyć bez trzęsienia ziemi!


AUĆ! TO BOLI, CZYLI O ODMOWIE PRZYBYCIA NA ŚLUB


Pamiętaj!

  • Jeśli dzieci wszystkich gości są mile widziane na poprawinach, kiedy to panuje luźniejsza atmosfera, o tym również warto wspomnieć podczas wręczania zaproszeń (lub telefonicznie, gdy karty wysyłamy).

  • Gdy wyjątkiem na weselu są np. pociechy rodzeństwa (najbliższa rodzina), powinniśmy o tym uprzedzić, by nikt nie czuł się urażony, że dzieci na weselu jednak są. Mimo zapewnień, że to impreza tylko dla dorosłych.


Lista zadań ślubnych

Mr. Planner

Bezpłatna aplikacja z listą zadań ślubnych
dostosowaną do polskich realiów.

Dowiedz się więcej
keyboard_arrow_up