Auć! To boli, czyli o odmowie przybycia na ślub i wesele

Wydawałoby się, że wszystko zrobiliście jak trzeba. Podaliście datę, zanim dostarczyliście oficjalne zaproszenie ze szczegółami (może nawet wysłaliście to całe save the date). A oni i tak nie przyjdą, bo... no właśnie, czemu? O absurdalnych wymówkach i rzeczywistych powodach odmów przybycia na ślub i wesele. O tym, dlaczego to boli i jak sobie z tą sytuacją poradzić.


Bo nie

Niektórych ponosi fantazja: nie przyjdą, jadą kupować meble (historia autentyczna!). Na pewno, ale to na 100% nie dostaną urlopu (choć ślub dopiero za rok i nawet nie podjęli próby). Bo nie będą mieli z kim zostawić kota, psa i chomika przez kilka godzin (mimo że mieszkają z rodzicami, którzy nigdy nigdzie nie wyjeżdżają).

Co za tupet! – pomyślimy, a to jeszcze nie koniec. Co wtedy, gdy podczas rozdawania zaproszeń goście cieszą się, zapewniają, że na pewno będą i wciąż to powtarzają, a potem ot tak, po prostu, nie przychodzą. Bez telefonu z wyjaśnieniem, SMS-a. Jak gdyby nigdy nic, przestają się odzywać. Miejsce na sali zostaje puste, a za talerzyk trzeba będzie zapłacić.


SPRAWDŹ KIEDY ROZDAWAĆ ZAPROSZENIA NA ŚLUB I WESELE


Dlaczego goście odmawiają, czyli druga strona medalu


Nie rozumiecie dlaczego, czujecie się zawiedzeni, przykro Wam, a w końcu naprawdę jesteście wkurzeni! „Nie przejmuj się” brzmi wtedy jak płachta na byka, bo łatwo powiedzieć. Kiedy goście jeden po drugim zaczynają informować, że nie wezmą udziału w ceremonii i zabawie, odechciewa się przygotowywać czegokolwiek. I nic w tym dziwnego. Najgorsze jest jednak to, że nieobecni będą ci, których nawet byście o to nie podejrzewali! W końcu jesteście rodziną, znacie się od zawsze, więc czemu miałoby ich nie być?

Chcecie spędzić ten dzień wśród bliskich, a najlepiej, gdybyście swoim szczęściem mogli obdzielić jak największą liczbę osób. To zrozumiałe.Jako młoda para możecie złościć się na znajomych i rodzinę za absurdalne wymówki i zachowania świadczące o braku kultury. Na nie przyzwolenia nie ma, bo odmówić można taktownie, bez wymyślania głupich powodów. Życzyć wszystkiego najlepszego, przyjść tylko na ceremonię, dać symboliczny prezent nawet po fakcie. Wszyscy jednak jesteśmy ludźmi i przyczyny nieobecności mogą być bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje.

Dla narzeczonych moment złożenia przysiąg jest superważnym dniem, do którego szykują się miesiącami. Dla kuzyna to kolejne wesele w rodzinie/sezonie i swojej nieobecności nie odbiera jako koniec świata. Stawianie przez przyszłych małżonków warunków też nie pomaga – co gościom można, a czego nie. I w kwestii ubioru, i w kwestii prezentów. Być może data Waszego ślubu zbiega się ze świętami, od dawna zaplanowanym wyjazdem (na pewno rozdaliście zaproszenia wystarczająco szybko?), rozpoczęciem pracy w nowym miejscu (brak urlopu).

Osobna sprawa to zapraszanie osób, z którymi od dawna nie macie kontaktu, bo tak wypada, bo ciocia i wujek dziesiąta woda po kisielu. Bo na Waszej wymarzonej sali minimalna liczba gości to 200, a jeśli będzie ich mniej, zapłacicie za wolne miejsca. Na liście zaproszonych znalazła się koleżanka ze szkolnej ławki z którą, od jakichś 10 lat, nie masz bliskiego kontaktu? Nic dziwnego, że odmawia przybycia. Włożyć coś do koperty, kupić sukienkę i bawić się wśród ludzi, których od dawna nie widziała albo których nie zna wcale... No właśnie, dla niej to też może być kłopotliwa sytuacja – jak poinformować Was, że jej nie będzie. I to tak, byście się nie pogniewali! Ślub, nawet jeśli nie liczycie na prezenty, to wciąż dla gości wydatek, a niektórzy wesel nie lubią, po prostu.

Są też, oczywiście, zdarzenia losowe. Choroba, trudna sytuacja rodzinna, praca. Sprawy, których przewidzieć się nie da.



30% gości odmawia

Zwykle skupiamy się na tym, ile osób postanowiło nie przyjść, całkowicie zapominając o tych, którzy obecność potwierdzili. A to błąd! W końcu i tak zrozumiemy, że nie mamy wpływu na decyzje innych, a wywieranie presji i dopytywanie do niczego nie doprowadzi. No, może do utraty nerwów.

To przykre, ale zwykle w takich przypadkach jak wesele (przeprowadzka, pojawienie się dziecka itp.) wiele się wyjaśnia. Zostają z nami tylko te osoby, którym faktycznie na nas zależy. Dla nich 500 km do pokonania, ślub w środku tygodnia i zaproszenie bez dzieci (dla których trzeba będzie znaleźć opiekę) będą problemem, ale co to za problem, skoro to Wasz wielki dzień? Nie róbcie jednak afery i nie obrażajcie się na zabój, jeśli ktoś zdecyduje inaczej lub, zwyczajnie, nie będzie miał innego wyjścia. Ludzie są ważni, ale to Was dwoje najbardziej tego dnia się liczy.

Raz połowa, innym razem 1/3, a czasami nikt. Nie ma reguły, co do liczby gości odmawiających przybycia. „Bo tak mówią” i „u koleżanki się sprawdziło” to trochę za mało i nie ma co wylewać łez, gdy przekroczymy mistyczne 30%. Ze 100 gości zrobiło się 60? Super, będziecie bawić się w gronie rodziny i znajomych, którzy chcą i mogą z Wami być. Tak, ale musicie dopłacić, bo na sali będzie mniej osób niż minimalna liczba zawarta w umowie? Niestety, takie są realia i to zabezpieczenie dla właściciela obiektu, który mógłby w tym czasie zorganizować większe wesele i więcej zarobić. Obawiacie się, że sala jest zbyt duża i będzie wyglądało, jakby na przyjęciu bawiła się garstka ludzi? Porozmawiajcie z obsługą, ustawcie stoły inaczej. To nie pierwsza i nie ostatnia taka sytuacja. Może będzie więcej swobody na parkiecie? Szukajcie plusów!

Jak banalnie to nie zabrzmi: nie liczy się ilość, a jakość. Jeśli nadal stoicie przed wyborem sali czy przygotowaniem zaproszeń, przeanalizujcie listę gości jeszcze raz. Świetnie można się bawić nawet w kameralnym gronie, a jeśli te 30 osób zapraszanych (trochę) na siłę odmówi, to i tak zapłacicie właścicielowi obiektu za niewykorzystane miejsca.


Lista zadań ślubnych

Mr. Planner

Bezpłatna aplikacja z listą zadań ślubnych
dostosowaną do polskich realiów.

Dowiedz się więcej
keyboard_arrow_up