Po co to komu, czyli o kupowaniu dodatków ślubnych. Z rozsądkiem

Ten wpis wielu osobom może się nie spodobać – bo, jak wiadomo, prawda boli. Jest też szansa, że niektórym na pewne sprawy otworzy oczy, więc... zaryzykujemy!


Żona idealna, wifey, Mrs. Kowalska


Koniecznie z nadrukiem: superidealna panna młoda i żona. Imionami przyszłych małżonków, pierwszą literą nowego, wspólnego nazwiska, datą ślubu. Po polsku i po angielsku. Wifey, hubby, Mr. & Mrs. Bez mrugnięcia okiem dodajemy do koszyka lub składamy zamówienie. Kupujemy z myślą o weselu i przygotowaniach – tak, w zdecydowanej większości my, kobiety – wieszaki, szlafroki, koszulki, kubki, a nawet kapcie. Nie wspominając o ozdobach sali i całej reszcie. Bo takie ładne, bo idealnie wpasują się w motyw przewodni, och, ach! Chwilę później zostajemy i żoną, i z masą rzeczy, których już nie potrzebujemy.


Nie kupować wcale?


Dla większości z nas budżet weselny to nie studnia bez dna. Tu 3 złote, tam 5, innym razem 30, a kolejnym 200. Każdy taki wydatek, wydawałoby się niewielki – biorąc pod uwagę cały budżet – uszczupla portfel. Wydajemy setki, a nawet tysiące na rzeczy, których użyjemy tylko raz albo których nie użyjemy wcale. Gadżety wpadają do koszyka pod wpływem chwili. Bez zastanowienia: hej, a właściwie po co to nam?

Naprawdę nie ma nic złego w kupowaniu dekoracji czy dodatków ślubnych. Warto jednak podejść do tego z rozsądkiem i nie dać się złapać w pułapkę musisz, bo... to wielki dzień, jedyny taki, raz w życiu, taka panuje moda. Usługodawcy działający w branży prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych gadżetów i atrakcji. A przyszli małżonkowie to łatwy cel. Panny młode nakręcają ślubny biznes (i siebie nawzajem), a sprzedawcy zacierają ręce. Można kupić coś, bo będzie świetnie pasować do wystroju sali, albo dla własnej przyjemności. Ozdoby pomagają też uzyskać odpowiednią atmosferę na przyjęciu, sprawiają, że wesele będzie „Wasze”, ale żeby było „Wasze” wcale nie trzeba sygnować wszystkiego imionami czy datą ślubu.

Zamiast bezrefleksyjnego kupowania więcej i więcej, nawet jeśli są tacy, których żaden limit wydatków nie ogranicza, wystarczy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. I nie przyczyniać się do produkcji śmieci.



  • Czy naprawdę tego potrzebuję na czas ślubu i wesela?
  • Czy użyję tego jeszcze po ślubie/weselu? W jaki sposób mogę to wykorzystać?
  • Czy mogę to sprzedać? Czy znajdę na to kupca?

To jego szukamy!


Po pierwsze

Spersonalizowanych rzeczy nikt nie odkupi. Trudno znaleźć parę o tych samych imionach, a rzeczy z wygrawerowaną datą czy nazwiskiem... no cóż. Żywot takich przedmiotów będzie krótki. Albo trafią do śmieci, albo do wielkiego pudła, do którego jeszcze kiedyś zajrzymy, chyba. Owszem, można zostawić sobie kilka rzeczy na pamiątkę, ale jeśli takich gadżetów będzie dużo, to przyda nam się sporo miejsca w piwnicy/garażu/komórce lokatorskiej/na strychu (niepotrzebne skreślić). A najważniejsze pamiątki już mamy: obrączkę, męża/żonę u boku, wspomnienia (o zdjęciach, filmie i wielu innych nie wspominając).

Po drugie

Facebookowe grupy ślubne i serwisy aukcyjne pękają w szwach od ofert sprzedaży gadżetów użytych raz – i zalegających w szafie. Znalezienie kupca na uniwersalny szlafrok z napisem „Panna młoda”, za który zapłaciliśmy 100 złotych, za identyczną lub nieco mniejszą sumę, graniczy z cudem. Bo choć w stanie idealnym, użyty tylko do zdjęć, nadal jest używany. A za tyle można mieć nowy. No i panną młodą jesteśmy tylko przez jeden dzień, więc po co to komu? Lepiej wybrać bardziej uniwersalny napis, a najlepiej szlafrok bez nadruku albo rozpinaną koszulę, które fryzury i makijażu też nie zniszczą podczas przebierania się w suknię. No i są tańsze, bo nieślubne, a przydadzą się jeszcze nie raz.

Po trzecie

Kupując jakiekolwiek rzeczy warto wziąć pod uwagę nie tylko motyw czy kolor przewodni wesela, ale też wystrój miejsca, w którym mieszkamy/zamieszkamy. Pudełko na koperty to świetna sprawa, ale nie musi mieć wyciętego otworu na górze, konkretnego odcienia i grawerunku. Może być zwykłym drewnianym/kartonowym pudełkiem z otwieranym wieczkiem, które wpasuje się w salonowy regał. To samo dotyczy, na przykład, koszyków ratunkowych czy pojemników na obrączki. Koszulki dla przyjaciółek z napisem „druhna” i „świadkowa” to supergadżet – do zdjęć. Potem będą leżeć gdzieś w szafie albo staną się tzw. ciuchami po domu. O prezentach dla gości, których nikt nie chce dostać i które często zostają na stołach, też już pisaliśmy (o tu).

Po czwarte

Gromadźmy rzeczy, które możemy sprzedać, wykorzystać w inny sposób (jak wyżej) i których nie żal będzie wyrzucić (albo je wypożyczmy). Winietki albo zawieszki na alkohol ze sklejki? Wyglądają super! Tylko co potem? Kilkadziesiąt/kilkaset złotych do kosza? To samo dotyczy drewnianych (przyznajemy, że pięknych!) tablic na wejście do sali: „Witamy na weselu Kowalskich” i tym podobnych.

Po piąte

Jeżeli chcesz zrobić sporo z tych gadżetów sam(a), to świetnie! Niekoniecznie wyjdziesz jednak na tym lepiej, bo wciąż możesz wydawać pieniądze na materiały, z których zrobisz rzeczy, z którymi nie wiadomo co potem. Ozdoby i dodatki ślubne DIY to nie zawsze rozwiązanie.

Kupujmy z głową. Złoty środek, to jego szukamy!


15 RZECZY, KTÓRE GOŚCIE WESELNI NAPRAWDĘ DOCENIAJĄ


Zbijanie ślubnej gorączki


Ślub to wyjątkowy moment, więc powinien mieć wyjątkową oprawę. Nie dajmy się jednak zwariować! To i tylko jeden dzień w życiu, a bez drogowskazów (wskazujących kierunek do domu narzeczonej oraz wolności) i kieliszków specjalnie przygotowanych dla młodej pary, przysięgi wciąż będą ważne. Picie kawy z normalnego kubka zamiast takiego z napisem Future wife, też się liczy. Nam większość z tych rzeczy również się bardzo podoba, serio. Tym wpisem chcemy jednak, choć o kilka stopni, zbić ślubną gorączkę niejednej pannie młodej i niejednej parze, bo bez „tego wszystkiego” można żyć. I to całkiem nieźle, bo w portfelu zostanie większa suma.

Oczywiście, wydawaj pieniądze, jak chcesz. Kup sobie coś, co sprawi Ci/Wam radość i umili przygotowania, co świetnie wpasuje się w klimat wesela. Zanim jednak następnym razem zamówisz kolejny „niezbędny” przedmiot, zastanów się, ot tak, po prostu, czy nie lepiej za te 30 zł wyskoczyć z drugą połówką na kawę.


Lista zadań ślubnych

Mr. Planner

Bezpłatna aplikacja z listą zadań ślubnych
dostosowaną do polskich realiów.

Dowiedz się więcej
keyboard_arrow_up