Dotyczą wielu par młodych, a wspomina się o nich rzadko lub... wcale. 6 spraw, które dostrzegliśmy dopiero po zorganizowaniu własnego wesela.


1. Nieład wszędzie

Zapewne większość (przyszłych) żon przytaknie. Jednym z najprzyjemniejszych punktów organizacji ślubu jest wyszukiwanie i gromadzenie dodatków pasujących do wizji wesela. Ta ekscytacja pierwszą paczką z dekoracjami i z każdego kolejnego zakupu, ach! Zamawiasz, przynosisz do domu, a nagle okazuje się, że do tej szuflady w komodzie nic już nie upchnesz. Góra szafy/strych/garaż/pokój w domu rodzinnym staje(-ją) się miejscem wstydu. Wciskasz przedmioty tu i tam, potykacie się o kartony, a ostatecznie już nie wiesz, gdzie co jest. Jeśli brzmi znajomo, przybijmy sobie piątkę, a jeśli myślisz właśnie: „to nie ja/my”, gratuluję (gdy ślub dopiero za jakiś czas, może najgorsze jeszcze nadejdzie? ;-)).

Problem z ogromną ilością ślubnych rzeczy nie musi wcale wynikać z nierozsądnego kupowania. Niekiedy jest wręcz odwrotnie! Trafiasz na alkohol na wesele w okazyjnej cenie, ale trzeba go przez kilka miesięcy przechować, i już robi się ciasno. Gdy samodzielnie planujesz dekorować salę albo chcesz rozłożyć zakupy ślubnych dodatków w czasie, wszystkie doniczki, wazoniki i inne pudełka muszą gdzieś poczekać, a dom ma ograniczony metraż.

I choć z czystym sumieniem mogę napisać, że nie kupiliśmy nic niepotrzebnego, nasze mieszkanie było zagracone. Zanim zaczęliśmy przygotowywać się do ślubu, nie miałam pojęcia, że rzeczy na wesele będą nas atakować z każdej strony. I że pojedziemy do IKEA po szafę, żebyśmy my sami (nie wspominając o gościach) nie musieli codziennie oglądać tego... wszystkiego.



2. Przemęczenie organizmu

Ciągły stres robi swoje: czy zdążymy, czy o niczym nie zapomnieliśmy, czy wszystko pójdzie po naszej myśli. Twój organizm może się zbuntować i dosłownie chwilę przed weselem, albo zaraz po nim, gdy masz przygotowywać się do podróży poślubnej, sprawi ci niespodziankę. Tadam! Katar, gorączka, bóle mięśni – tak przypuszczalnie twoje ciało odreaguje ostatnie tygodnie na pełnych obrotach, bo dokładnie to spotkało mnie, choć choruję bardzo rzadko. Okazało się, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Wiele żon na naszym profilu na Instagramie napisało, że dopadły je identyczne dolegliwości.

Wizja osłabienia organizmu tuż przed/po ślubie nie sprawi, że nagle przestaniesz się stresować, prawda? Możesz jednak zadbać o siebie i spróbować wzmocnić odporność póki jest czas, by choróbsko cię ominęło albo by przybrało łagodniejszą formę. Więcej snu i ruchu, zmiana diety plus witaminy na pewno nie zaszkodzą. Leżenie plackiem w łóżku, kiedy wiesz, że musisz być w formie, to są dopiero nerwy!


3. Zmiany w domu

Organizacja ślubu to dużo spraw na głowie i wydatków? No to zróbmy jeszcze remont, przemeblowanie, kupmy nowe zasłony! Okazało się, że ślub to niezła motywacja do odkładanych (na wieczne później) zmian w domu. My Polacy chyba już tak mamy – na myśl o fotografie, kamerzyście i przyjeździe gości (wiecie, takich z daleka) do naszych czterech kątów, napinamy się i chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. Ten szał dopada często rodziców, gdy to w ich domach mają odbyć się przygotowania, a narzeczeni, chcąc czy nie chcąc, zostają w to wciągnięci. Samych par młodych ślub też moblizuje do metamorfoz, bo mieszkanie jakoś na zdjęciach i filmie musi się przecież prezentować. Szał zmian nie ominął i nas, m.in. po 4 latach w końcu kupiliśmy i powiesiliśmy ramki nad kanapą w salonie ;-).



4. Myślenie za innych

Odebrać to, zawieźć tamto, ostatnie ustalenia z usługodawcami, przygotowania. Tak, przed ślubem ma się wystarczająco dużo na głowie. I wtedy pojawiają się goście, którzy zadają milion pytań, którym trzeba pomóc z dojazdem i wieloma innymi rzeczami, choć na pewno daliby sobie radę sami. W hasło „myślenie za innych” wpisuje się też przypomnienie świadkom o dowodach osobistych (gdybym wieczorem nie napisała takiej wiadomości do siostry, toby dokumentu ze sobą nie wzięła, mimo że wiedziała o tym wcześniej). Dla dobra naszego zdrowia psychicznego, przygotowałam rozpiskę: gdzie jechać, o parkingu, kiedy życzenia, jeszcze raz o noclegu i transporcie. Całość wysłaliśmy SMS-em lub na Messengerze. Sprawdziło się, bo każdy w jednym miejscu miał najważniejsze informacje.


5. Porządki

To tak jak ze świętami – odbędą się niezależnie od tego, czy umyjesz okna i czy zrobisz generalne porządki – i ze zmianami w domu (wspominanymi w punkcie nr 3). Większość z nas już tak po prostu ma, że przed celebrowaniem czegoś ważnego, przyjmowaniem gości, mieszkanie trzeba odpicować! Nie inaczej było u nas, dlatego trochę z przymrużeniem oka zastanawiamy się, czy takiego punktu nie dodać do harmonogramu zadań ślubnych w naszej aplikacji. W końcu na finiszu przygotowań trzeba znaleźć czas nawet na to ;-), bo posprzątać na zapas się, niestety, nie da. A czasem pomóc trzeba i jednym, i drugim rodzicom, gdy poranek przedślubny spędzamy w domach rodzinnych. No, chyba że jesteście szczęściarzami i inni zrobią to za was (albo przygotowujecie się w hotelu).


6. Niemoc poślubna

Dlaczego nikt nie wspominał, że dzień ślubu wysysa wszystkie siły? Przez pierwsze chwile po weselu byliśmy tak samo szczęśliwi jak zmęczeni. Nadmiar wrażeń, niewyspanie. Nie mieliśmy ochoty na nic, a w mieszkaniu panował chaos – prezenty i rzeczy przywiezione z sali leżały w losowych miejscach, byleby dało się przejść. Nie mieliśmy energii do tego stopnia, że suknię przyniosłam z auta 4 dni po weselu, a przez chwilę rozważaliśmy nawet odwołanie podróży poślubnej. Czemu? Pakowanie wiązało się z opuszczeniem kanapy, czyli jakimkolwiek wysiłkiem. Oczywiście w końcu nam przeszło, ale potrzebowaliśmy trzech dni nicnierobienia, by odzyskać siły, poukładać myśli. Każdy z nas odreaguje inaczej (może u was było lub będzie odwtornie, a sił do działania napłynęło/napłynie tyle, że nic tylko góry przenosić!), ale sporo osób dopada identyczna niemoc jak nas. Dlatego też urlop po ślubie, nawet jeśli nie planujecie, w ogóle albo od razu, żadnej wycieczki, to według mnie konieczność. Wszystko po to by ochłonąć!