Dlaczego pan młody nie powinien pomagać przy organizacji wesela?

Chodzą słuchy, że ślub to zawarcie związku małżeńskiego pomiędzy dwojgiem (sic!) ludzi. Wydaje się więc oczywiste, że obowiązki związane z przygotowaniami do ceremonii i świętowania należy dzielić po równo. W takim razie pan młody nie powinien pomagać przy organizacji wesela. Zaraz, zaraz... ale gdzie tu logika?!


Pomagać – co to właściwie znaczy?


Według słownikowej definicji1 pomaganie to między innymi: ułatwienie komuś pracy czy dokonanie wysiłku dla czyjegoś dobra, a wszystko po to, by poratować w trudnej sytuacji. Cóż, przyszły mąż nie ma przychodzić z odsieczą, gdy panna młoda ma dość. Nie ma odbębniać ślubnych zadań „żeby nie było”, „bo nic nie robi”, i dla dobra sprawy (czyt. świętego spokoju). Nie ma w końcu «przydawać się do czegoś». Pan młody nie ma pomagać, ma angażować się w przygotowania od początku do końca. Jego rola przy organizacji ślubu nie kończy się z chwilą wypowiedzenia magicznych słów: „Czy zostaniesz moją żona?”, a zaczyna. Panny młode też są winne! Zapominają o drugiej połówce, spychają narzeczonych na dalszy plan, nie reagują na ich sugestie. Halo, pan młody ma głos!


Narzeczonemu wszystko jedno


On wychodzi z inicjatywą (przecież kupił pierścionek, czyli chce ślubu), ale przygotowania to takie babskie sprawy, więc odsuwa się/należy odsunąć go w cień. Ona najlepiej poradzi sobie „z tym wszystkim”. Tak to nie działa. Planowanie powinno być wspólne, bo to wspólne święto.

Panów interesują jednak konkrety. Nie chcą zastanawiać się godzinami nad tym, czy wstążeczki, którymi obwiązane zostaną słoiczki z miodem w ramach podziękowań dla gości mają być beżowe, czy błękitne. Powinni mieć za to wpływ na ogólny obraz wesela. Przyszły mąż nie jest tylko dodatkiem do panny młodej. Może, a raczej powinien, wyrazić sprzeciw, gdy sala tonąca w pudrowym różu i złocie to nie jego bajka. Rozmowy, kompromisy, podział obowiązków – złota trójca! Bo nigdy nikomu nie jest wszystko jedno.

Choć oficjalna i jedyna słuszna lista zadań dla przyszłych mężów nie istnieje, nie znaczy, że nie można stworzyć własnej. Dla jednych przygotowanie zaproszeń będzie idealnym zadaniem, gdy planujecie przyciąć koszty, dla drugich samo przeglądanie próbek – udręka. Najważniejsze to podzielić się zadaniami sprawiedliwie, by nikogo do niczego nie przymuszać.


Pan młody nie ma czasu


Ale na własne wesele znajdzie chwilkę? Jasne, są różne sytuacje. Panowie pracują za granicą, są w częstych delegacjach i nawet, gdy bardzo tego chcą, nie mogą być przy każdej rozmowie ze ślubnym usługodawcą. W tym przypadku podział obowiązków nie musi być dokładnie pół na pół, ale przyszły mąż powinien wiedzieć, na jakim etapie organizacji wesela jesteście, jakie decyzje należy podjąć, co dalej.

„Wyjdziesz za mnie?” – zapytał mężczyzna. „Czy wszystko trzeba za Ciebie robić?” – odpowiedziała kobieta. Otóż nie, nie trzeba i nie powinno się. I choć to tylko zabawny tekst, warto pamiętać, że organizacja ślubu może być świetnie wspólnie spędzonym czasem. Bez obarczania obowiązkami tylko jednej osoby i nerwów.

Panie szukające usprawiedliwień dla przyszłych mężów, nie angażujących się w przygotowania weselne, i dla siebie, bo wszystko wiedzą i zrobią najlepiej same. A także panowie tworzący listę powodów, dla których nie powinni planować ceremonii z partnerkami nie znajdą tu pochwał i zachęt, bo założenie rodziny to decyzja dwojga dorosłych ludzi. Nie ma powodu, dla których tylko jedno z nich miałoby ją przygotowywać. Wesele jest tak samo dla panny młodej, jak i pana młodego. A pomagać to mogą na przykład świadkowie – doraźnie!


Lista zadań ślubnych

Mr. Planner

Bezpłatna aplikacja z listą zadań ślubnych
dostosowaną do polskich realiów.

Dowiedz się więcej
Zajrzyj na Instagram @mrplanner.pl